• Wpisów:153
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 00:49
  • Licznik odwiedzin:6 830 / 2440 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
jesteście super kochane.
musze się za siebie wziąć serio.
nie wiem jak to zrobię ale musze.
generalnie byłam dziś na siłowni i wypiłam super zdrowe smoothie i zjadłam błonnik zamiast kolacji więc lepiej
nauki mam sporo, dlatego tu nic nie piszę.
przepraszam, czuje, że zawodzę też was.

ważę tak dużo
nawet nie bede pisac ile

ale coz.
trzeba sie wziac
dopiero teraz zobaczyłam licznik odwiedzin! o ja, jak tu byłam w wakacje to była jakaś połowa!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
troche zawiesiłam tego bloga...
mam taki zapieprz w maturalnej klasie.
boże, jeszcze nigdy nie bylo tak źle chyba ze mną, z moją psychiką, z życiem.
ile waże obecnie?
pewnie z 63.
strasznie jest.
przez co?
przez wpieprzanie, tabletki, szkołę.
niee,
przeze mnie.
tylko i wyłącznie.
zjebałam na całej linii.
nie mam siły wstawać z łóżka, a musze życ na pełnych obrotach.
śpie po 3/4 godziny... a najgorsze jest to, że to i tak mi się nie opłaci, pewnie i tak nie dostane się na studia.
mam wokół siebie ludzi, którzy mnie wyniszczają, totalnie... nienawidze tej szkoły, tego środowiska, to przez nie mam teraz wszystkie te problemy, ze sobą, odchudzaniem, zdrowiem...

dlatego nie chce tu nic pisać, już nie jestem osobą, która ma energię, zapał. a co dopiero może kogoś zmotywować.
jak mogłam ważyć 57 i to zjebać?
jestem taaak beznadziejna.
  • awatar Yenney: nie jestes beznadziejna! mi tez szkola strasznie przeszkadza w diecie wracam padnieta do tego musze sie uczyc, a zeby miec efekty musze miec energie. energia=jedzenie. a gdzie tu czas i ochota na cwiczenia. do tego ta szarówka za oknem :c ale bedzie lepiej , trznan kciuki! :)
  • awatar Addictivei: Nie dręcz się, próbuj od nowa :*
  • awatar Lovettt: Przestań! Napewno nie jesteś zła ,tylko trochę może troche leniwa!;* Ps. Jeszcze przyjdzie na Ciebie pora ,że pokażesz wszystkim na co cię stać !:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
byłam u ginekologa, zapisała mi jakieś hormony, ale powiedziała, że nie przytyję ani grama. boje się, mam obawy, że jednak tak, teraz tyje, bo wpierdala i mało ćwiczę, widzę, jak moje ciało staje się znowu obleśne, a co dopiero jeszcze po tym.
co powiecie?
wiem, że okres musi wrocic, wiem kurwa, nie jestem tępą idiotką, mam rozum. ale tak czy siak strach przed przytyciem jest tak silny.
to straszne.
co do jedzenia : jem zdrowo w szkole i w ogóle cały czas warzywa i owocki, po czym przychodzę do domu i pochłaniam wuchtę słodyczy, help me.

+ jesli macie czas, ruszajcie się, ja chcialabym, ale nie mam kiedy, śpię po 4/5 h.
  • awatar hooded: Ja też miałabym takie obawy..że utyję.. mimo wszystko.
  • awatar Lovettt: Noo ja też ostatnio potrzebuje takie "Help me" - normalnie odżywiam się tragicznie -.-
  • awatar Addictivei: Hm, to dobrze. Może pomogą. Powodzenia <3.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
o boże, jest tak źle.
waże coś około 59.
jest strasznie, ciągle wpieprzam.
mało ćwicze, na prawdę mało.
praktycznie w ogóle już nie biegam.
moje ciało to jedna wielka beczka.
najgorsze jest to, że jemu i tak się podobam i przez to ciągle wpieprzam. CIĄGLE.
i jak z nim gadam to się tym nie przejmuję.
potem spoglądam na swój brzuch, który stracił "fajność" i jest strasznyyyyy.
potrzebuje pomocy i wiem, ze sama sie od tego nie uwolnię.
już nie potrafię przestać wpierdalać.
ponadto w szkole istny zapierdal. przez klase maturalna, dojazdy i wizyty u lekarzy nie mam czasu na nic innego. nawet na wchodzenie na pingera.
jutro pogrzeb dziadka a w środe pierwsza wizyta u ginekologa, związana z tym, że nie mam okresu.
strasznie się boję.
CIĄGLE TYJE.
potrzebuje motywacji, nie chce znowu ważyć 72 kg.
zróbcie coś, prooooszę!
  • awatar Lovettt: Ważyłaś 72? nieźle ,to pięknie kilosów zrzuciłaś . Teraz pytanie jak to zrobiłaś i zastosować to samo !!;*
  • awatar Addictivei: Nie martw się, wszystko będzie dobrze ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
dzięki za waasze komentarze kochane.
2 dni ostrego wpierdalania i pewnie ważę już znowu 59. zero ćwiczeń od dwóch dni.
dziś się ogarniam. obiecuję : )
+ ćwiczenia nie wiem kiedy będę robić, nie mam czasu...
boże klasa maturalna to masakra, nie mam na nic czasu. nie ogarniam.

co do tego kolesia : jest dziwnie, ale na razie chyba nic z tego nie będzie : (
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ogarnialam, bylo tak dobrze i oczywiście co?
i oczywiście dziś napad, zaczęłam babeczką i już nie mogłam skończyć... próbowałam wyrzygać, ale stwierdziłam, że i tak nie dam rady wyrzygać wszystkiego, nie wiem nawet po co tu to piszę i czego oczekuję.
mam problem i nie ogarniam
  • awatar życiowe wyznania.: silna wola, to jest najważniejsze. ale nie wymiotuj. jedź mniej i próbuj opanować napady :) .
  • awatar fuck tomorrow is monday.: jej musisz być silna ;/ i choć raz odmówić,później będzie tylko lepie ;))
  • awatar Gość: Ohh.. Nie przejmuj się aż tak bardzo... zamiast tego np: zrezygnuj dziś z kolacji.. I wtedy będzie ok ;) A na przyszłość zastanów się, czy warto to jeść? Czy jest to zdrowe i przyda się twojemu organizmowi? Popatrz ile już zrzuciłaś! Nie każdemu się to udaje! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
kurcze dziewczyny, mam nadzieję, że mi wybaczycie, że nie piszę, nie komentuję waszych wpisów, nie dodaję thinspo...
obiecuję, że jak tylko będę miała chwilę czasu, dam o sobie znać.

umieram bez pingera. mam ochotę wam tyle napisać, o odchudzaniu, szkole, tym kolesiu... WSZYSTKIM.
ale nie mam czasu, a mam tyle myśli.

trzymam za was kciuki, wiem, że jesteście na tyle silne, żeby osiągnąć swój cel, wytrwałości kochane
  • awatar Lovettt: Ogarnij to co masz ogarnąć i jak będziesz ino gotowa to wróć tutaj ;*
  • awatar Gość: Czekamy, czekamy, Rozkoszuj się szczęściem :)
  • awatar k0209: Fajnie,że tyle się dzieje w Twoim życiu:) mam nadzieję, że pozytywniee?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
dziewczyny, jest chujowo i tyle.
wyglądam beznadziejnie, moja szkoła jest przechujowa, klasa maturalna mnie przeraża, ludzie już mnie dziś zmęczyli na sam widok, mam nowych ludzi w klasie, zajebiście, nie ma co.
nie chce mi się dojeżdżać do tej szkoły, wstawać z łóżka, a wszystko przez to ile ważę.


aż żal mi siebie, dzisiaj pochłaniałam chleb z masełkiem z tostera tak szybko, że omal się nie poparzyłam, powiem wam, że moje napady obżarstwa już mnie męczą, mam dosyć.
cały czas wpierdalam + oprócz pośladków z mel b nie robię nic, pozdrawiam, nie mam czasu no

od jutra musze się ogarnąć...
cąły dzień rycze, jedynie z tym kolesiem jest spoko, w sumie lepiej niż spoko, jest milutko, ale teraz wszystko się zjebie, ja zero czasu, poza tym nie wiem o jakiego typu kontakt mu chodzi, jezu mam ochotę wam tyle napisać, a nie mam czasu...

jak tylko znajdę chwilę to pokomentuję wasze wpisy i w ogóle, ale z tego co widzę dobrze się trzymacie, ogarniacie, bo udało mi się kilka przeczytać, mogę nie pisać długo czy coś, ale pamiętajcie, że jestem z wami, niestety tylko duchem.

trzymajcie się <3
  • awatar You-can-do-it: Nawet się cieszę :) No ten WF, ale jest taki "jeden" czas w miesiącu, hihi ;)
  • awatar Lovettt: Ja też ostatnio od kilku dni cały czas zawalam :( I też się muszę wziąść za siebie ,dobrze ,że nie mam szkoły teraz ,aczkolwiek planuje iść gdzieś od października . A co do klasy maturalnej ,to dasz radę ,wkońcu klasa maturalna trwa w sumie do kwietnia ,później matury i przygotowania ! Trzymam kciuki ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ten post będzie adresowany do was, o sobie nie piszę, oprócz tego, że właśnie jem ciastka maślane i, że cały dzień jadłam najpyszniejsze rzeczy na świecie <3. walić to, że zjebałam cały tydzień w jeden dzień. kogo to obchodzi.

chce wam coś napisać : **jesteście niesamowite**.
pod ostatnimi postami tak mnie wspieracie, że aż mi miło,seriooo. jesteście lepsze niż moje dwie najlepsze przyjaciółki, na prawdę. one nic nie rozumieją w kwestii odchudzania, a wy rozumiecie wszystko,z resztą nie tylko w tej kwestii.
kochane jesteście, przywiązuje się do was dzięki wam jest mi lepiej, raźniej.
zawsze, gdy coś się stanie, od razu mam ochotę wam o tym napisać, bo wiem, że przeczytacie, zrozumiecie, spróbujecie pomóc.
może dzięki wam znowu uwierzę w ludzi?
trzymam za was kciuki, ja się poddaje jak na razie wiecznie, ale wy dacie rade, wierzę w was, macie w sobie tyle energii i motywacji, że przypominacie mi o sile ludzkiej.

<33333333333
  • awatar Gość: Teraz to nam wszystkim się zrobiło miło :) Najważniejsze, że Ty masz dobry nastrój i tylko to się liczy :) Smakowitych ciasteczek *.* Pisz zawsze, będziemy czekać
  • awatar just work!: teraz 3 gimnazjum :D
  • awatar fuck tomorrow is monday.: chwila słabości ? no cóż zdaża się ,ale mam nadzieję,że od jutra bierzesz się za siebie ? ;* ja też w kwestii diety wole z wami ,moja przyjaciółka jest szczupła i mnie nie rozumi ;/ chudego !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
nażarłam się słodyczy, moja matka mnie wkurwiła, nienawidze całej tej rodziny, ona jest tak toksyczna, na każdym kroku ktoś sprawia mi przykrość, najgorsza jest własna matka, na niczym się nie zna, jest głupia, stara, brzydka, niezadbana, beznadziejna, nie ma za grosz uczuć, wyczucia, nie potrafi się zachować... NIENAWIDZĘ JEJ! wolę w ogóle z nią nie rozmawiać, bo to zawsze kończy się moim płaczem, jej krzykiem, darciem mordy wręcz, ona wpada w nerwicę... to jest tak totalna masakra, tutaj nie da się żyć normalnie.
nie wytrzymam tego, mam ochotę cały dzień spać, leżeć w łóżku, zjebałam, już zjadłam jakieś 600/700 kcal. chyba zawsze będę takim grubasem.
z tym kolesiem też chujowo,mam z nim iść dziś na kosza, ale totalnie mi się nie chcę, poza tym nie lubię sytuacji, gdy nie wiem na czym stoję.
nie mogę przestać płakać, męczy mnie to wszystko, chociaż najgorsze jeszcze dopiero przede mną.
nie mam nawet z kim porozmawiać... komu się wypłakać, mam wrażenie, że to nikogo nie obchodzi...
dlatego piszę to wszystko tutaj... chowam się pod kołdrę i nie wychodzę z niej do odwołania... (((((((((
  • awatar Gość: To przykre, kiedy ktoś tak mówi o własnej matce, podziwiam ludzi, którzy szanują i kochają swoje matki. Jednkże twoje odczucia są prawie takie same jak moje. Moja matka również jest niesamowicie toksyczna i tak na prawdę jest jedyną osobą w życiu, której aż tak nie znoszę, bo im dłużej z nią przebywam tym gorsza się czuję, jakby powoli zabijała moje wnętrze. Wiem, co przeżywasz, ale nie poddawaj się. My wszystkie trzymamy za Ciebie kciuki , wypłacz się, lepszy dzień zawsze przyjdzie ;*
  • awatar Lovettt: :( smutno jak ktoś mówi tak o własnej mamie ,aczkolwiek jak ino tak masz to współczuje . Trzymaj się ! Czasem widocznie takie doświadczenia uczą nas wielu rzeczy :*
  • awatar Addictivei: Nie przejmuj się Kochana. Ważne, że Ty wiesz po co to wszystko robisz ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
jak widać w tytule. pewnie nie spodziewacie się, że utrzymałam wagę, 57,5 kg.
zajebiśćie. nie ma co. pojechałam ładnie.

gdy tylko to zobaczyłam, stwierdziłam ; a nawpierdalam się trochę, skoro i tak jestem brzydkim grubaseeeeem. na razie tego nie zrobiłam, ale dzień jeszcze długi.

fajnie jest. jestem cholernie niewyspana, ledwo wstałam,a już czuję, że ten dzień nie będzie dobry.
widzicie? tak to właśnie jest, gdy większość uzależniasz od pieprzonych cyferek na wadze. nie rozumiem dlaczego one mają wyznaczać moją wartość, a jednak za każdym razem,gdy waga podskoczy, czuje się jak śmieć.
dzisiaj spróbuję jeść na prawdę mało, nie wiem jak to zrobię, bo mam w domu masę pyszności, same owoce i warzywa, no i może zjem szprotkę w pomidorach, ale to przecież nie zbrodnia co? tylko 180 kcal całe opakowanie. co powiecie[?]

najchętniej poszłabym dalej spać, chciałabym żeby nikt mnie nie budził aż do początku czerwca 2013.

nie mogę wrócić do budy z taką wagą, miałam schudnąć, miałam tyle zrobić przez te wakacje, ale najbardziej boje się, że wszyscy spodziewają się tego, że nie wiadomo ile schudłam przez te wakacje, a prawda jest taka, że nic nie schudłam praktycznie, a przynajmniej nie widać żadnej różnicy... cholernie się tego bojeeeee! najgorzej podobno zawieść czyjeś oczekiwania, swoją drogą, że swoje własne też.

nie wiem jak zmotywować się do dzisiejszego dnia, powiem wam, że co do thinspo to one czasem inspirują, motywują tak na prawdę, mają moc, ale czasem myślę sobie, że przez geny, wzrost i miejsca, gdzie mam najwięcej tłuszczu, nigdy nie będę tak wyglądała i to wprawia mnie w smutek...
troche przesadzamy z tą perfekcyjnością i dążeniem do ideału, nie myślicie? czemu po prostu nie potrafimy zaakceptować się takimi, jakie jesteśmy?
przecież wmawiamy sobie, że to ludzie nas nie akceptują, tak na prawdę to my same stwarzamy sobie problem.. za daleko już w tym siedzimy, żeby to cofnąć, a szkoda.
  • awatar fuck tomorrow is monday.: no dokładnie wszyscy znajomi mnie akceptują ,ale ja nie potrafie być taka jaka jestem . jest 1 września więc czas zacząć nowy początek ... nie poddawaj się . wiem ,że jest trudno ,ale tak już musi być ;xx
  • awatar just work!: Ja też się jeszcze nie czuję dobrze w swoim ciele. Ale to tylko kwestia czasu. Poradzimy sobie. Nie wolno się poddawać. I ja doskonale o tym wiem. Ty też :*
  • awatar just work!: No ale Ty ważysz 57, to masz się z czego cieszyć. A ja? Poza tym nie wierzę, że dziewczyna z taką wagą, może mieć grube nogi. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
jestem wulgarna, bo jestem zła.
kompletnie beznadziejny dzień jeśli chodzi o bilans.
nie chce mi się o tym pisać, jak już wiecie, zjebałam.

zjadłam o wiele za dużo kalorii, watpie, że zmieściłam się w tych 1100, tak jak sobie teraz o tym myślę.

jutro się ogarniam, muszę.
mam załamkę(tak, znowu) myśląc o budzie, braku czasu dla znajomych z mojego miasta, dla niego, a w sumie nawet nie wiem, co on odemnie chce.
jestem beznadziejna w tych sprawach, wiem, że mu się podobam, ale co z tegoooo!
do niczego nawet jeszcze nie doszło...
załamuję się wszystkim tylko dlatego, że zjebałam dziś bilans i to mnie również irytuje.
wsszystko w moim dniu ma zależeć od jedzenia? no błagam... beznadzieja.
podsumowując : na rowerze razem 60 + 80 minut.
zaraz zrobię arms i poślady z mel b.

MUSZE SIĘ JUTRO OGARNĄĆ, przecież chcę wrócić z 56 do szkoły, miało być 55 do końca wakacji co prawda, ale tego już nie uda mi się osiągnąć.

trzymajcie się choć wy.
  • awatar Gość: Matkokochana, WSTAJEMY, jak się wywalisz na chodniku, to nie leżysz jak ta sierota, tylko wstajesz i idziesz dalej, nie? Dasz radę jutro (dziś:D), ja tu trzymam za Ciebie kciuki, ma się udać i ma być porządnie. :D
  • awatar leGalize.: aai.. jakie chudziuutki. też tak chcem.. :( hmmm.. mogłabyś mi napisać na priv. co robisz żeby schudnąć.!? oprócz jazdy rowerem.. powodzenia. :* ;) trzymam kciuuki. ;p
  • awatar MissOlga: Jutro będzie lepiej. Nie poddawaj się. Nigdy. Gdy upadniesz, wstań silniejsza.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
nie dałam rady... złamałam się. ale myślę, że zmieściłam się w 1100 kcal. czyli jutro 950.
wszystko przez te urodziny, nie wzięcie chromu rano...ech, słabo.
słaba pogoda, przez co nie mogę się spotkać z tym chłopakiem.
DUPA.
zawalony dzień,ze sportu jak na razie godzina rowerka, zaraz lecę na harrego pottera i rower. muszę spalić to co zjadłam, więc przynajmniej godzina rowera jeszcze. potem arms z mel b i poślady, jakieś ćwiczenia na brzuch, o ile nie wyjdę z nimi, nie no raczej nie.
**SORY ZA TE WYPOCINY**

mam nadzieję, że lepiej sie trzymacie, ja jutro 100% ogarnięcia, choć wiem, że waga będzie większa.
  • awatar just work!: raz na wozie, raz pod wozem :)
  • awatar Addictivei: Na pewno nie jest tak źle. Ćwiczenia i będzie git :).
  • awatar MissOlga: Poćwicz jeszcze, będzie dobrze :) +fajny blog, obserwuję i będę wspierać. Zapraszam także do mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
cześć chudziny!

**waga z rana, uwaga, uwaga : 56,5 kg**
jea! nie wzrosła! nie wiem jakim cudem.

dziś urodziny siosto-kuzynki, także od rana zjadłam torcik bezowy, składający się z bitej śmietanki, bezy i malin oraz borówek, ciasteczka kruche i kawałek czekolady
myślę, że zmieściłam się w 500 kcal, także zostało mi jeszcze 450.
co zjem do końca dnia?
warzywa - ogórki, pomidora, warzywa na parę. tak koło 15/16
i o 18 jogurt i owoce

myślę, że się zmieszczę.

od rana pada... jest obleśnie,ponuro, smutno.
idealny dzień na leżenie pod kołdrą. zamulanie z "wonderwall". miałam się spotkać z nimi, a tu dupa. z biegania też dupa raczej, może bym poszła na siłownię- bieżnię? zobaczę jak pogoda, pewnie nie będzie mi się chciało samej... DUPA razy 34734834.

myślicie, że dam radę dziś?;>
dzięki za wszystkie komenty pod poprzednim postem.
uwielbiam was, a co do tego kolesia to jest fajnie, ale nie wiem w sumie co to będzie, kumpela powiedziała mi, żebym nie myślała za dużo o tym, niech się dzieje. i tak robię właśnie. <3
jak u was moje drogie?
 

 
jezu kochane, jaki dzień...
aż się sama dziwię, nie pojechałam, cały dzień sprzątałam, jadłam dobrze, zmieściłam się chyba w 900 kcal. więc git, tak czy siak jutro na wadze będzie więcej niż dziś.
przez to, iż sportu mało - 50 minut rowerka.
muszę zaraz zrobić poślady i nogi, strasznie mi się nie chcę, chyba sobie odpuszczę nogi.


CZEMU TAK MAŁO SPORTU?! bo byłam z tym kolesiem, tzn. pograć w kosza, potem był jeszcze jeden kumpel, ale ogólnie było cudownie i on chyba mnie lubi... czemu pięknie jest teraz, na koniec?
no nieważne. powinnam się cieszyć, że dzieje się w ogóle. mhm, ale nudzę, wiem, przepraszam was za to, ale ciągle narzekam a teraz mogę się pochwalić, chociaż raz, jutro już tak pewnie nie będzie, jak wejdę na wagę z rana, ale wiecie co? chwilowo mam to gdzieś, bo oni w ogóle do mnie ciągle, no w sumie ten drugi kumpel :"chudzielec", "chuda" i, że ważę 40 kg ( nie wiedzą o moich problemach więc tym bardziej miło <3)

wkurza mnie tylko to, że już o nas plotkują jakieś głupie,małe szmaty, wrr. sory, ale inaczej nie da się ich opisać.

jeszcze słowo do was: jesteście najlepsze, kochane... dajecie motywację i to dzięki wam się trzymam, dzięki za każdy komentarz, dużo daję, serio. a co do mojej wagi to niby jest zajebista, jestem co raz to bliżej celu ale wygląd tego nie odzwierciedla i jest źle.
** trzymam za was kciuki oczywiście **
ale nie przejmuję się tym, nie po takim dniu <3
  • awatar Gość: Dokładnie, dokładnie, Powodzenia z tym przystojniaczkiem ;) Jak grałaś w kosza to też dużo spaliłaś, poza tym na świeżym powietrzu, w miłym towarzystwie, wszystko prawidłowo, Tak trzymaj i nie poddawaj się :*
  • awatar iwillbeslim: moje gruszki też są twarde i do tego malutkie. z 50 muszę pokroić by była szklanka soku ;D mam to korzystam bo zepsują się i będę zła na siebie, że miałam i nie skorzystałam
  • awatar Addictivei: Kochana to świetnie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
NA WADZE Z RANA 56,5 kg!
ciesze się bardzo. spróbuję zrobić dziś wszystko żeby to utrzymać, albo poprawić.
w związku z tym, że wczoraj zjadłam 1000 a miałam 900 kcal, a dziś powinnam 1000, zjem 900. taka mała zamiana. z rana zjadłam z tej radości kawałek ciastka kakaowego jakiegoś tam, ale tylko pół więc ok, jem teraz winogrono, jabłko i 3 śliwki
razem 300 kcal z tym ciastkiem około.
DAM RADĘ!
trzymam kciuki za was też.
co do wyjazdu - odwołałam.
w sumie jeszcze mogę jechać...ale nie wiem, nie...
  • awatar Gość: Łał, podziwiam. Jesteś niesamowita ;]
  • awatar lisc salaty: jejkuuu ile ja bym dała by tyle ważyć :D
  • awatar TheFatGirl: świetna waga zazdroszczę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
dla was pewnie moje doły to norma, bo mam je jakieś 300 razy na dzień, zwłaszcza dziś.
dziś zjebałam, ale uważam, że i tak mogło być gorzej. boje się, że mnie opieprzycie...
napiszę co zjadłam:
1-winogrono (115 kcal)
2-maliny, borówki, śliwki, jogurt z otrębami, 3 pierogi z truskawkami (120 +265 kcal)
3-jabłko, winogrono, jogurt z otrębami i granolą! + cała paczka pepitek (400 kcal)
razem : około 1000 kcal.
zajebiście, nie ma co.
jeśli chodzi o hsgd, to zaliczone, bo tam bez warzyw i owoców można 800.
kurde i tak czuje się źle. miałam tyle razy ochotę dziś się najeść... POŻĄDNIE.
wody wypiłam mało,za mało, zielona ok.

odwołałam jutrzejszy wyjazd, zajebiście. w domu i tak pewnie zawalę w pt, bo kuzynka ma urodziny, ale tak czy siak nie zawalę aż tak.

zrobione : też za mało.
20 minut truchtu w miejscu z różnymi dziwnymi podskokami i w ogóle ( )
50 minut rowerka
spacer
zrobię zaraz ramiona i poślady z mel b. + ćw. na brzuch.
CIEKAWE CZY JUTRO NA WADZE BĘDZIE MNIEJ? WĄTPIE.

wszystko jest nie tak.
 

 
powiem wam, że całkiem ok jest. tzn. źle się czuję, brzuch mnie trochę boli, ale jeśli chodzi o jedzenie... rano zjadłam winogrono (115 kcal), teraz przed chwilą 3 pierogi z truskawkami, uległam, ale mogło być gorzej, spalę to na rowerze niedługo + jogurt z otrębami, malinami i borówkami + 3 śliwki. ( pierogi pewnie ze 150 kcal + 265 kcal) no i o 18 też coś zjem, nie wiem czy to będą warzywa czy jakieś owoce. w każdym razie zmieszczę się w limicie

totalnie nic mi się nie chcę.
jutro na dwa dni do przyjaciół. kurde, tam na pewno zawalę. jak mam to zrobić? waham się czy by czasami to jakoś odpuścić, ale nie wiem jak. co mam zrobić?
tam zawalę i wiem to na 100 %. mogę sobie teraz wmawiać, że nie, ale prawda jest taka, że i tak to zrobię.
  • awatar Addictivei: Najważniejsze, żebyś bawiła się dobrze. Kalorie to nie wszystko.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
cześć kochane. <3

WAGA Z RANA : 57,0!
przy odrobinie wysiłku zobaczę jutro 56, ileś.
zajebiście. jak zobaczyłam to na wadzę to pomyślałam : no teraz mogę zjeść coś. PFFFF.
co to za myślenie? nie ma tak i nie będzie.
potem pomyślałam o obietnicy i wypiłam 2 szklanki wody + właśnie piję 2 zielone herbaty, jak zgłodnieje to zjem winogrono, śliwki. Potem może jabłko, nektarynke, maliny, borówki czy coś w tym stylu. NIE POPSUJĘ TEGO,NIE MOGĘ.
poruszam się dziś standardowo boje się, że zwalę, że wezmę do ust coś słodkiego, albo po prostu niedozwolonego. a muszę się zmieścić w 900 kcal + chcę żeby to wszystko były warzywa i owoce, może jakiś jogurt.
Trzymajcie się chudziny me!

*p.s. przez te wczorajsze myślenie i gadanie o nim, śnił mi się, kurde chyba zaczyna mi zależeć : )
to chyba nic złego?

bardzo chce jechać nad jezioro, mam ochotę popływać, jest piękna pogoda, ostatnie dni,a moje kumpele nie, bo one rowerem nie pojada, no cholera! jak można narzekać na 15 minutową jazdę rowerem?

z racji, że wakacje się kończą trochę pięknych,letnich thinspo:
  • awatar k0209: Ja też tylko jogurt naturalny jem. Waga super, oby tak dalej:) Thinspo świetne, co za ciałka:)
  • awatar Addictivei: Brawo! Powodzenia!
  • awatar You have a choice!: jejku, 15min rowerem to serio prawie nic. super, że się trzymasz :')
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
wiem, że to kolejny wpis dzisiaj, ale strasznie mnie korci żeby napisać.

mam jakieś chwilowe załamanie, zero chęci i siły na ćwiczenia, dopadają mnie myśli o nadchodzącej masakrze i w ogóle jest totalnie z dupy. beznadziejny wieczór.

powiem wam, że co do tego kolesia o którym wcześniej pisałam to mam mieszane uczucia, bo ja mam strasznie chujowe podejście do miłości, tzn. nie szukam jej, niby chcę się zakochać, ale jak już jakiś koleś do mnie zarywa, to zawsze znajdę jakieś ale. ten jest w sumie idealny, oprócz tego, że młodszy... nie wiem co ze mną nie tak. kumpele mnie opieprzają, że jest fajny przecież i, że mam się ogarnąć. czego ja się boję? nie mam pojęcia. lęk przed bliskością? nie wiem. to dziwne, bo jakoś teraz jak wyjechał i nie mogę z nim pogadać to mi tak dziwnie, a nie nawidzę się przyzwyczajać do ludzi. kurcze, nie mogę się w nim zakochać, a w pt chyba się spotykamy. fuck, fuck, ja nie mam czasu na żadne love story, wraz z końcem wakacji moje życie przybierze takiego tempa... dlaczego to wszystko nie zdarzyło się pod koniec czerwca, tylko teraz...
przepraszam, że nudzę. wątpie, żeby którakolwiek z was to przeczytała.
sorki za wypociny.
co dziś zrobiłam?

*jogging, na prawdę lekki - 50 minut
* normalny rower - około 30 minut
*rowerek 40 minut
*nogi, poślady z mel b
*chwila tenisa, ale nie liczę tego.
MAM STRASZNĄ OCHOTĘ POPŁYWAĆ, ALE NIKT NIE CHCE JECHAC NAD JEZIORO, A NAJBLIŻSZY BASEN JEST ZAMKNIĘTY DO WRZEŚNIA, ech : (
boje się jutra. boje sie, że nie dam rady i na wadze będzie wzrost albo coś i się załamie i zjem wszystko co napotkam na swej drodze...
  • awatar Lovettt: To jak nie chcesz się zakochać ,to tym bardziej bać się nie powinnaś ,poprostu traktuj go po przyjacielsku ,a jak cię będzie próbował pocałować ,to powiedz mu żeby zaczekał ...Proste .Miłość sama zapuka do twego serca :*
  • awatar Linde-Lo: Jeżeli uważasz, że jest warty Ciebie to uważam, że powinnaś pójść na całość :) a jak się człowiek zakocha to czas zawsze się znajdzie choćby trzeba było przejść morza, góry i lasy :) śmiało :D +Zapraszam do siebie :)Oceń moją stylizację. Byłoby mi miło gdybym zagościła w Twoich "obserwowanych" ;D
  • awatar My Destination: dużo świetnych cwiczen ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
zjedzone dziś : 759 kcal. z czego większość to warzywa i owoce. przesadziłam trochę, ale napiszę wam co zjadłam i wy to oceńcie
-jabłko, 3 śliwki, garść borówek
-maliny, borówki, winogrono, 4 śliwki, jogurt activia i 2 łyżki otrębów
- warzywa na patelnię, pomidor.

myślę, że jest całkiem ok
jeździłam chwilę na rowerze, zaraz spadam biegać chociaż chwilę, potem może zrobię nogi i ramiona z mel b, no i pośladki + jakieś ćw na brzuch, wiadomo.
cały czas piję zieloną i wode. zielonej nie wiem ile już wypiłam ale z 1 litr będzie pewnie,a wody wypiję 2 litry.

ruszcie się też
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
waga z rana : 57,6 !
przez wczoraj mam dziś tak piękny, płaski brzuch, że dziś na pewno tego nie zepsuję, aż żal mi pić zieloną i wodę,żeby tego nie psuć.
co dziś zjem? no właśnie nie wiem... mam w domu zawsze wuchtę warzyw na patelnię i owoców, więc z tym nie będzie problemu.
chciałabym natomiast zjeść jak najmniej, a boje się, że jak już zacznę, to nie skończę.
myślę, że wskoczą borówki, maliny, winogrono, śliwki i jabłko + jakieś warzywa może.
kurde, troche za dużo.
+ oczywiście ćwiczenia.

dziewczyny, zastanawiam się nad hsgd i abc, w sumie wczoraj zjadłam góra 300 kcal, dzisiaj mam nadzieję, że zjem też coś koło tego, więc byłabym już na drugim dniu, co myślicie?;>
  • awatar My Destination: COŻ ŻEBY NIE BYŁO TAK ZE JAK DOJDZIESZ DO 50 TO SIĘ ZECHCE JESZCZE ZNIZEJ ;> ZNAM TAKIE PRZYPADKI, NO ALE MIMO WSZYSTKO POWODZENIA :*
  • awatar angela.♥: heh, no może może... jeśli będę miała już odpowiednią ilość motywacji w sobie :D
  • awatar My Destination: jaki masz cel kilogramowy ;>?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
dzień uznaję za udany.
cały dzień z wodą i zieloną herbatą.
wieczorem zjadłam jabłko, 2 małe gałązki winogrona + 3 śliwki, żeby mieć siłę na bieganie i rower.

bieganie - 25 minut, malutko i wolno, by znów zacząć.
rower normalny - mniej więcej 80 minut.
zaraz zrobię mel b - nogi, ramiona, poślady.
+ potem moje standardowe ćwiczenia na brzuch.

MYŚLĘ POZYTYWNIE, bo mi każecie, muszę.
musze się ogarnąć. jutro będę jadła, ale mało.
zobaczę ile na wadze będzie.
jak u was kochane? widzę po wpisach, że ogarniacie ładnie <3 brawo!

edit***
myślę, czy jechać jutro z rana na basen popływać, wady - musiałabym wstać o 6.40...
idealna Anja jako thinspo:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
wstałam i czuję się tak obleśnie, nie dość, że mam ochotę wymiotować,to jeszcze nie mogę na siebie patrzeć, mam kaca i wszystko inne.
imprezy mnie wykańczają, wczoraj cały dzień na zakupach i było okey, ale potem jak przyjechałam zjadłam ciasto i od tego się posypało... ale to już wiecie, DZIĘKUJE za pozytywne komentarze, jesteście niesamowite nie przestanę wam tego mówić
co do mnie to dziś już się na prawdę ogarniam.
na wadze tak jak myślałam 59.1
myślałam, że się rozpłaczę jak to zobaczyłam.
muszę zmienić moje myślenie i zacząć od nowa.
nie wiem jak dam radę nic nie jeść przez te dni, ale muszę. to znaczy nie, że nic nie jeść, ale dziś np. oczyszczam się zieloną herbatą i wodą, może za parę godzin jakieś jabłko albo coś owocowego czy warzywnego.
chciałabym tak strasznie przeprosić mój organizm za wszystko... za to, że już nie biegam, że wpierdalam ciągle, że nie zachowuję się normalnie tylko chłonę wszystko co napotkam na swej drodze, jezu...
potrzebuję pomocy specjalisty, właśnie zdałam sobie z tego sprawę.

USUNĘŁAM zdjęcie mojej twarzy, bo było mi wstyd...
może wstawię coś niedługo + gdy będę w lepszym stanie wstawie zdjęcia brzucha...
TRZYMAJCIE SIĘ! ŻYCZĘ WAM, ŻEBY BYŁO LEPIEJ NIŻ U MNIE!
  • awatar Gość: Trzymaj sie . +dodaje do obserwowanych. jak tylko bede w domu to poobczajam Twoje wpisy. Teraz nie mam jak bo pingera mam tylko w telefonie. chudego!
  • awatar Addictivei: Dasz radę! Tylko bądź pozytywnej myśli!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
nie daje już rady dziewczyny, jest 3 w nocy a ja co? właśnie zrobiłam sobie pierogi, wpieprzając wcześniej tosty z masłem, sunbites, oreo i wiele, wiele innych rzeczy.
zaraz się porzygam.
nie potrafię już się ogarnąć.
potrzebuję pomocy, sama nie dam rady.
jak juz zacznę jeść sypie się lawina i myślę tylko i wyłącznie o tym.
boże, tak bardzo chciałabym cofnąć czas, do wtedy kiedy na wadze było 57,0.
przestałabym jeść i chudłabym dalej.
teraz pewnie jest 60.
jest taaaaaaaaaaaaaaaaaaaak źle.
jeszcze do tego piszę to wszystko tutaj.
wszyscy mi pociskają, ale to i tak nieważne, bo największą krzywdę robię sobie sama.
nie mam siły tego skończyć i to jest najgorsze.
zostało mi 7 dni.
NIE WYTRZYMAM, NIE DAM RADY, POMOCY!
wiem, ze w sumie niepotrzebnie to pisze, nie wiem właściwie czemu to robię, wiem, że już sobie nie radzę...
  • awatar Addictivei: Znajdź sobie jakieś zajęcie i będzie lepiej!
  • awatar fuck tomorrow is monday.: wiem ,że jest CI ciężko też tak mam jak już jej mało to jem ,jak zaczynam jeść normalnie to wpierdalam ile się da -,- jednak straciłaś te 14 kg i męczyłaś się nieziemsko ,teraz najlepiej się połóż ,a rano wstań z postanowieniem ,że będziesz jadła tylko zdrowe rzeczy musisz być silna ,trzymam kciuki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
pisałam już, że dzień totalnie zjebany.
jutro pewnie na wadzę zobaczę 59 kg.
trudno, chciałam to mam.
od jutra nie mogę zawalać, nie wiem jak, ale nauczę się dyscypliny, aż do początku budy nie mogę zawalić ani razu. MIAŁAM SCHUDNĄĆ PRZEZ WAKACJE.
to był mój cel, żaden w sumie z moich celów się nie powiódł więc zajebiście.
ale cóż, już się lepiej czuję, bo ból brzucha mija.
jutro nie jem nic, a jeśli już to owoce, warzywa i jogurty. wieczorem będę piła alkohol, pewnie sporo, trudno, zawsze to nie jedzenie. zabawie się przynajmniej trochę może, o ile nie będzie padać.
mój brzuch po tym pochłanianiu wszystkiego jest taki ogromny...
muszę też jechać i odebrać buty, które zamówiłam, a nie mam jak, kiedy i za co.

NA CHWILĘ ZAMIESZCZAM FOTO MOJEJ TWARZY (masakra), TAK PO PROSTU, DLA WAS, mam nadzieję, że nikt z moich znajomych go nie zobaczy, jakby co jestem na nim bez makijażu i w ogóle raczej nie maluję się na codzień, więc typowy nieogar, pod wieczór. zniknie za jakiś czas: + zdjęcie mojego brzucha, z czasu, gdy byłam po tygodniowym wpierdalaniu, więc normalnie nie wygląda on tak źle. widzicie różnicę pomiędzy tym rokiem? SZCZERZE kochane!
thinspo:
 

 
zjebane na maxa, zjedzone na obiad : drożdżówka + 10 pierogów. pozdrawiam. zabijcie mnie
edit : wleciała jeszcze paka chipsów paprykowych z lidla , mniam!
od jutra się ogarniam, serio.
  • awatar Addictivei: Czasem można sobie pozwolić!
  • awatar małymotylek: Dasz Radę !!! :)
  • awatar Yenney: każdy ma gorsze dni, będzie lepiej :) odp.: wgl mnie jest straaaszna, wszystko bym dała za inną.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
nie tak miało być. miałam dziś na wadze zobaczyć spadek, tak, żeby było z początku 56. i co? dupa.
57,7. jestem zła i nie mam siły zmagać się z tym.
wczoraj zjebałam i dziś pewnie też to zrobię.
może to wszystko przez to, że nie biegam? kurde.
nie mam zielonego pojęcia. nawet jeśli zjadłam wczoraj za dużo, to powinnam to spalić (3h rower)
no ja wale. denerwuje się takim czymś.
dziś od rana : jajko sadzone, 2 kromki chlebka razowego, ogórek, pomidor.
pozwolę sobie dziś pewnie na coś jeszcze pysznego
coś słodkiego albo pierogi. wiem, że jak jem takie rzeczy, to nie powinnam się dziwić, że waga nie spada. próbuję zawsze spalić, to co zjadłam, jednak chyba przekonuje się, że nie ważne ile wypalisz, niezdrowego żarcia i tak nie wynagrodzisz organizmowi. NIE MAM SIŁY NA DZISIEJSZY DZIEŃ.

zastanawiam się jeszcze nad wstawieniem moich zdjęć.
ale jestem sceptyczna co do tego pomysłu troche, mimo to, chciałabym żebyście oceniły moje ciało. np brzuch. no zobaczę.

chciałam wam podziękować za ostatnie komentarze, to bardzo miłe, jesteście wsparciem
thinspo:
  • awatar Gość: Może to jedzenie? Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą, więc nie poddawaj się. :D
  • awatar just work!: jak będziesz jadła dużo zdrowych rzeczy, to kalorie nie są ważne ;) Też mam chwile załamania i dobrze wiem co to znaczy :<
  • awatar Addictivei: Trzymaj się!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
ja pierdzielę, jestem tak wściekła.
muszę się wam wyżalić i spytać WAS o zdanie.
pamiętacie tego kolesia? jest 2 lata młodszy odemnie i nie przeszkadza mi to, bo gadając z nim nie widzę różnicy, trochę mi to tylko ciążyło do dziś, kiedy moje kumpele uświadomiły mi to, że ja jestem maturzystką w tym roku, a on wyszedł z gim.
w sumie czuje, ze on liczy na coś więcej, w sensie staje mu się bliska, nie wiem sama co o tym myśleć, bo nie nawidze, gdy robi się poważnie, bo wtedy się wycofuję, tak mam... głupie prawda?
w każdym razie nie wiem co z tym wszystkim zrobić.

ponadto mój dziadek, którego w sumie nie, że nie lubię, ale nie mamy zbytnio kontaktu, mieszka w innym mieście i cały czas mnie krytykuje (zwłaszcza wygląd-waga)jest chory. mój tata jutro tam jedzie i czuje, ze tez powinnam. ale nie chcę. nie wiem jak to opisać, po prostu nie chcę. czuje się teraz tak beznadziejnie przez to, bo wiem, że jeśli umrze, będę żałować...

PRZEPRASZAM, wiem, że to co napisałam nie ma w ogóle związku z thinspiracjami, odchudzaniem, po prostu musiałam. nie mam komu tego powiedzieć.
  • awatar fuck tomorrow is monday.: jeśli nie czujesz nic do tego chłopaka to odpuść już teraz ,a jeśli zaczynasz czuć to dwa lata nie jest tragedią niedługo się to wyrówna i nie będzie widać różnicy ,może warto spróbować ? a do dziadka dobrzeby było gdybyś pojechała ,nie będziesz miała wyrzutów.
  • awatar FatBarbie: Wiek szkolny i 2 lata są różnicą niewiadomo jaką.zobaczysz w wieku 22 lat,to będzie nic i norma,dlatego też wiek szkolny jest zawsze przeszkodą. Lubisz go więc dlaczego nie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
zrobione od rana:
pośladki, ramiona, nogi z mel b
niezłe kombo, polecam!
60 minut rowerka
zjedzone: słodycze (będzie około 300 kcal) + winogrono i borówki
maliny, borówki, jogurt z otrębami
zupa brokułowa z odrobiną makaronu i BUŁKA niestety:/ MUSZĘ TO SPALIĆ.
będzie jeszcze jakiś jogurt i owoce
  • awatar young.blood: ale maja zajebiste brzuchy.<3
  • awatar Torressowe marzenia. ♥: Lubisz piłkę nożną ? Lubisz Reprezentację Hiszpanii ? Lubisz, a może nawet kochasz Fernando Torresa ? To doskonale! Torresowe marzenia są właśnie dla Ciebie! Blog poświęcony w pełni Fernando Torresowi i co Nieco Jego kolegom z kadry :> Różne ciekawostki z życia piłkarza, ciekawe piosenki słuchane przez Fernando, starannie wyszukane i dobrane zdjęcia :> Serdecznie zapraszamy :> NeymaroweDziecko/Dora/Torressowe marzenia. Pozdrawiamy. ♥
  • awatar lovleygirl.: mm. śliczności.;p skomentujesz ostatni wpis? Z góry dziękuję! ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
hej kochane, wróciłam do domku
jak skończyło się spotkanie z przyjaciółmi?
zero ćwiczeń i wpierdaling, nienawidzę tego...
potem czuje się tak obleśnie.
dziś na wadze jednak 57,1 czyli git
chciałabym jutro zobaczyć 56, coś tam
byłoby taaaaaaaaaak super!
dziś nadrobię i zrobię zaraz pośladki, których wczoraj też nie zrobiłam wieczorem, przez spotkanie z tym kolesiem, wróciłam o 24 i byłam tak padnięta... zrobię dziś też nogi i ramiona. muszę.
pojeżdżę też oczywiście na rowerze.
troche źle się czuje, z tym, że nie biegam...

mam straszną ochotę popływać, mam nadzieję,że uda mi się w ten weekend wyskoczyć nad jeziorko, chociaż patrząc na te pogodę...
co do aparatu: tragedia! haha odkleił mi sie zameczek i musiałam od razu dzwonić do mojej orto, a ona, że mam sobie przeciąć drucik, no jasne i co jeszcze?! jakoś dałam radę ściągnąć ten zameczek, ale drut mi odstawał i trochę drażnił, wczoraj pojechałam i inna miła pani mi go obcięła i zagięła, brakujący zameczek doklei dopiero na umówionej wizycie za miesiąc. MIAŁA KTÓRAŚ Z WAS TAK?
poza tym już się przyzwyczajam i jest całkiem ok

ostatnio bardzo usilnie szukałam pudełeczka na jedzenie z przegródkami, wszędzie w necie są strasznie drogie i już byłam na prawdę zrezygnowana, ale wczoraj we flo kupiłam za 18 złotych zestaw 3 takich! tylko jakoś dziwnie się je zamyka, ale mam nadzieję, że mój tato coś na to poradzi
sorki, że o tylu tematach dziś piszę, ale musiałam nadrobić
nadrobiłam waszę wpisy, zajęło mi to prawię godzinę :O
trzymajcie się kochane, dzięki, że jesteście <3
 

 
wczoraj, tak jak sie spodziewałam zawalone na maksa, wpierdaling nawet o 24, najgorsze jest to, że wcale nie jakieś zajebiste rzeczy.
dziś na wadze będzie pewnie z 59. PRZYNAJMNIEJ.

ale to wszystko przez te komentarze moich przyjaciół pt "jezu, jak schudłaś, jaka ty jestes chuda teraz, strasznie, jezu nie odchudzaj się więcej" i wiecie...
kurde rozumiecie mnie?
nie zrobiłam żadnych cwiczen, co wlasnie próbuję naprawić. dziś będę na wodzie i jogurtach.
to wszystko przez to, że wczoraj odpadł mi zameczek od aparatu i zaczęłam panikować, zadzwoniłam do ortodontki, a ona do mnie, że mam sobie sama to obciąć nożyczkami (...) ! nie wierzę, no ale jakoś ściągnęłam zameczek, tyle, że teraz odstaje mi drut i to jest strasznie niewygodne i nieestetyczne. dziś jadę do załagodzić, potem spotykam się z przyjaciółką (nie widziałyśmy się 2 miesiące prawie, ale z nią na szczęście wpieprzać nie będę), a potem z tym kolesiem. kurde, nie chce chyba. tzn chcę ale się boję... Boże, przepraszam, za te wypociny.
 

 
uwielbiam moje wahania wagi, dziś na wadze 58,0.
kurwa. irytuje mnie to strasznie.
dziś muszę się pilnować, a nie ma na to szans, bo jadę na noc do znajomych, a to z nimi zawsze spieprzam, powstrzymuje mnie jedynie to, że mam aparat, chociaż w sumie nie powstrzymuje.
wczoraj trochę przez niego przesadziłam, ale nie myślałam, że aż tak bardzo : (

strasznie nie chce mi się jechać do tych moich, chociaż ich kocham, ponadto jutro mam się spotkać z tym kolesiem, raczej też nie chcę.
jestem popierdoloooooooooona.